Nie trudno sobie wyobrazić moją minę, kiedy po raz pierwszy usłyszałem o tym, iż istnieją pomidory czekoladowe. Czekoladowe? W jaki sposób? Czy smakują czekoladą? Czy są podobne do dobrze znanej czekolady wedlowskiej? Byłem zaintrygowany do tego stopnia, iż postanowiłem zakupić kilka sztuk. Oto wnioski i wrażenia jakie nasunęły mi się podczas degustacji. Pomidory Kumato, gdyż właśnie tak nazywa się odmiana czekoladowych pomidorów pochodzi oryginalnie z Hiszpanii. Z czasem zaczęto ją również uprawiać w Francji, Holandii czy Grecji. Jeśli myślicie jednak o domowej uprawie, muszę was poważnie zmartwić. Firma produkująca czekoladowe pomidory zapowiedziała, iż nasiona tych pomidorów nie będą nigdy dostępne w publicznej sprzedaży. Dodatkowo, zdziwienie budzi również eksperymentalna nazwa Kumato, a mianowicie brzmi ona… SX 387. Od razu skojarzyło mi się to z żywnością genetycznie modyfikowaną. Czy Kumato jest więc produktem biotechnologii i bioinżynierii? Otóż na szczęście nie! Kumato jest naturalnie uzyskaną hybrydą. Nie ma więc obawy, iż mogło powstać na drodze manipulacji genetycznych.
Czas przejść do wyglądu i smaku. Kumato zaskakuje, gdyż czekoladowe pomidory mają barwę… no właśnie. Ciemną. Prawie jak czekolada. Niestety, na tym kończą się podobieństwa do typowej, mlecznej czekolady. Pomidory są słodkie w smaku, jednakże to zasługa zwiększonej ilości cukru, a mianowicie cukrów prostych, takich jak fruktoza. Nie jest to smak zły, ale nazwa zobowiązuje przecież do czegoś więcej, prawda? Kumato są również nieco większe, niż ich „zwyczajni” kuzyni o czerwonym kolorze. Zastosowania kulinarne zbytnio się nie zmieniają. Z Kumato można nadal przyrządzić pyszną sałatkę, sos lub zupę. Nietypowy wygląd nastawiony jest zatem na wzbudzenie zainteresowania. Kumato to tylko jedna z prób przemówienia do wielkiego rynku konsumenckiego. Możemy z powodzeniem uzyskiwać różne mieszanki kolorystyczne i smakowe, bez potrzeby uciekania się do inżynierii genetycznej. Kumato polecam więc jako ciekawostkę.